wtorek, 30 sierpnia 2016

10. rocznica śmierci Nadżiba Mahfuza

Nadżib Mahfuz, genialny egipski pisarz, laureat Nagrody Nobla z 1988 roku.
Wśród szerszego kręgu czytelników umiarkowanie popularny, ponieważ jego książki, nie ukrywam tego, były/są trudne, poruszają trudne, skomplikowane tematy, zmuszają do myślenia.

Mahfuz jest autorem 33 powieści, 13 opowiadań, 30 scenariuszy filmowych, kilku dramatów a także licznych artykułów prasowych. Jego twórczość literacka powstawała na przestrzeni przeszło sześćdziesięciu lat. Ostatnim wydanym przez Mahfuza dziełem był zbiór opowiadań Ahlam fatrat an–naqaha (Marzenia okresu rekonwalescencji) wydany w 2004. Wielu znawców i badaczy literatury arabskiej określa go mianem „egipskiego Balzaca”. 
 
Ja znam tylko 4 powieści pisarza. 
Jedną z nich zrecenzowałam na blogu Dzieci naszej dzielnicy (klik)
 To w tej książce, kolejny raz pod płaszczykiem zdawałoby się zwyczajnej historii, Mahfuz snuje opowieść skierowaną do rodaków i całego świata. Nic dziwnego, iz w latach 50. XX wieku, gdy książka ukazała się po raz pierwszy, wywołała tak wielki zamęt w Egipcie. Sytuacja w tym kraju była i nadal jest niezwykle trudna. Możemy ją obecnie śledzić chociażby w tv. Od wydania książki minęło ponad pół wieku, sytuacja na świecie uległa wielu zmianom, ale Egipt nadal walczy o wolność i godne życie. Nic dziwnego, że Dzieci naszej dzielnicy dla większości Egipcjan nadal są najważniejszą książką.
Powieść jest wspaniale napisana, niesamowitym językiem, bardzo ciekawie potraktowana została tematyka. Jest to także powieść trudna, momentami bardzo trudna, wymagająca od czytelnika dużo czasu, uwagi i nie ukrywam- samozaparcia. Jest to powieść dla wytrwałych, ale jeżeli ją przeczytacie, gwarantuję, że będziecie pod wielkim wrażeniem zarówno pióra jak i geniuszu Nadżiba Mahfuza, który wielkim pisarzem bez wątpienia był. .
Mam nadzieję, iż jakieś wydawnictwo pokusi się o przetłumaczenie i wydanie pozostałych kilkunastu powieści egipskiego pisarza. Warto je poznać.  
 
Wielką rolę w powieściach Mahfuza odgrywa Kair, którego topografia i atmosfera zostały zilustrowane w poszczególnych dziełach.

Ostatnie 2 dni konkursu- 3 książki do wygrania lub 3 ebooki



Chodzi o konkurs na komentarze.

Nagrodzę1 osobę najaktywniej komentującą posty na moim blogu.
Ale...nie chodzi o napisanie -, poszukam, to nie dla mnie, ciekawe etc. Należy się bardziej wysilić:)
W grę nie wchodzą komentarze z linkiem do bloga, zabawy, rozdawajki etc. Te odpadają z marszu (że tak się wyrażę), nie będą nawet czytane, ani zamieszczane na blogu.
01 września opublikuję nick zwycięzcy.
Ta osoba będzie mogła wybrać 3 książki lub 3 ebooki (niektórzy wolą ebooki lub mieszkają za granica, wysyłka książek papierowych tylko na terenie Polski) spośród tych, które przedstawię.

Konkurs tylko dla osób obserwujących blog.



I gorąca prośba- proszę nie dodawać komentarzy z linkiem do swojego bloga. Mój blog to nie słup ogłoszeniowy. Jest to wyraźnie (już wyraźniej się nie da) napisane w okienku, gdzie wpisuje się komentarze.
Proszę 3 wyjątkowo konsekwentne i nie ukrywam upierdliwe pod tym względem osoby, o czytanie ze zrozumieniem, to wiele nie kosztuje, nie boli, a mnie zaoszczędzi czasu, który tracę na usuwanie komentarzy z linkiem do bloga.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Porządek światowy - Henry Kissinger

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6-/6
Recenzja mojego męża.

Autor niniejszej książki, Henry Kissinger, to liczący 93 lata amerykański polityk i dyplomata, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, sekretarz stanu podczas prezydentury: Richarda Nixona, Geralda Forda.
W 1973 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za ogromny wkład w negocjacje w czasie konfliktu w Wietnamie.
Mimo upływu lat nadal pozostaje najbardziej wpływowym politykiem świata, ikoną historii polityki. Jego opinie nadal mają ogromne znaczenie w świecie. Liczne książki należą do najważniejszych lektur w zakresie dyplomacji.
Porządek świata jest najnowszym dziełem Kissingera.
Nasz świat (w sensie, cały glob, nie tylko Polska, czy Europa) od dawna stoi przed wielkim wyzwaniem. Ostatnie lata ukazały to jeszcze wyraźniej. Miniony rok ze względu na m.in. falę imigracyjną, liczne konflikty zbrojne na całym globie, narastające błyskawicznie postawy nacjonalistyczno-faszystowskie (ale nie tylko) był takim swoistym apogeum wyraźniej niż kiedykolwiek ukazującym konieczność, jak najszybszych, dogłębnych zmian.
Kissinger od lat zajmuje się analizowaniem przyczyn kryzysu i braku swoistego ładu na kuli ziemskiej, ale także zwracaniem uwagi na konkretne działania i ich efekty.Zagadnienia te rozpatruje przez pryzmat historii i wielkich wydarzeń XX wieku. Pamiętajmy, iż w sporej części owych największych XX-wiecznych zdarzeń Kissinger brał czynny udział.
Z konieczności ograniczenia się ilością tekstu, autor przeprowadza coś w rodzaju syntezy historii, polityki największych światowych mocarstw. Za sprawą tego porównania wyraźnie widzimy, jak wiele nas różni. Czy to jest przyczyną tego co dzieje się na świecie, faktu, iż glob ziemski wrze niczym kocioł pod ciśnieniem tuż przed wybuchem?
Polityk zastanawia się także, czy możliwy jest jeden, konkretny tytułowy porządek światowy, jeden ład dla wszystkich ludzi, jedne zasady, jedno prawo, te same wartości.
Na przykładzie największych światowych mocarstw Kissinger udowadnia, iż marzenie o porządku światowym jest utopią, która nigdy nie miała i nie będzie miała miejsca. Dlaczego? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki. Gorąco do tego zachęcam. Książka jest doskonała, syntetyczna, zmuszająca do myślenia, uruchomienia szarych komórek i zastanowienia się nad wieloma oczywistymi sprawami, które w codziennym pędzie z reguły nie przychodzą nam do głowy.
Drobny minus daję za wręcz bałwochwalcze uwielbienie USA, spojrzenie na wiele kwestii poprzez pryzmat potęgi Stanów Zjednoczonych.
Sens książki, to czy warto po nią sięgnąć, najlepiej podsumuje taki cytat z opinii
Jeżeli uważasz, że współczesne Stany Zjednoczone nie mają problemów, nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jednak dostrzegasz rozpad niegdysiejszego porządku, najnowsze dzieło Kissingera jest właśnie dla ciebie. John Micklethwait, „The New York Times Book Review”

Książka do kupienia w doskonałej cenie w Księgarni Internetowej Platon24 (klik)
https://platon24.pl/ksiazki/porzadek-swiatowy-102553/


sobota, 27 sierpnia 2016

-40% na reportaże w Platon24 i moje zakupy..




W Księgarni Internetowej Platon 24 (klik) jest -40% na reportaże. Promocja trwa do 05 września.
Głównie są to książki wydane przez Czarne i Wielką Literę, ale nie tylko.
Ja niestety wczoraj skusiłam się i wrzuciłam do wirtualnego koszyka 5 pozycji, już zapłaciłam, odwrotu nie ma :(  miejsca na półkach też już nie ma. Trzeba zrobić selekcję książek. 
Tylko jak, to boli :(
Lubicie reportaże?  Ja uwielbiam. 
Kupiłam m.in. Zaduch, który poleca Agussiek klik).
https://platon24.pl/ksiazki/zaduch-reportaze-o-obcosci-91316/
W koszyku wylądowały także takie pozycje (po kliknięciu w okładkę przeniesiecie się do opisu książki):
https://platon24.pl/ksiazki/od-ibsena-do-aho-filmowe-adaptacje-literatury-skandynawskiej-92003/

https://platon24.pl/ksiazki/my-z-jedwabnego-93336/
https://platon24.pl/ksiazki/mur-12-kawalkow-o-berlinie-93352/
https://platon24.pl/ksiazki/bialystok-biala-sila-czarna-pamiec-93356/
 Kupno Tatuażu z tryzubem to wina Kasi
https://platon24.pl/ksiazki/tatuaz-z-tryzubem-95110/
https://platon24.pl/ksiazki/wykluczeni-100182/
https://platon24.pl/ksiazki/czerwony-rynek-103973/
 



I marzenie mojego męża, także ceniącego dobry reportaż... Antologia polskiego reportażu, 2828 stron, przeceniona z 229zł. na 137zł., i jak tu się nie skusić? 
Każda z zakupionych książek nas cieszy, ale ta trzytomowa antologia w szczególności. Zawsze szkoda nam było pieniędzy, blisko 90zł. rabatu opłaca się i to bardzo. A jak pięknie będzie wyglądać na półce:):) Wiem to choroba :)
https://platon24.pl/ksiazki/pakiet-antologia-polskiego-reportazu-100xx-tom-1-3-96060/


Poszalałam trochę:) ale przy takich cenach,a poza tym za kilka dni są urodziny męża, niedawno były moje, wspólny prezent.

Link do wyprzedaży w Platonie także po kliknięciu w baner poniżej. 

https://platon24.pl/produkty-z-grupy/literatura-faktu-nawet-do-40/

Udanego weekendu.

piątek, 26 sierpnia 2016

Na zachód od wolności - Thomas Engstrom

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4/6
Na zachód od wolności to 1. tom przygód i opisu degrengolady głównego bohatera, byłego wysokiej rangi oficera STASI i obecnego pomagiera i robola od czarnej roboty CIA.
Owym bohaterem jest Ludwig Licht, rozwiedziony, nieutrzymujący kontaktów z jedynym synem, żyjący bez mała w chlewie, jadający dosłownie byle co i noszący brudne, wymięte ubrania Ludwig Licht. Wspomniałam o wyglądzie Ludwiga bo jest on dosyć charakterystycznym elementem książki. Licht, jako główny bohater jest postacią z jednej strony prawie tragiczną,a z drugiej..kuriozalnie zabawną. Uciekający przed egzekutorami długów, właściciel gorzej niż nędznie prosperującego wyszynku w Berlinie, okaże się nad spodziewanie dobrym, ba wręcz mistrzowskim agentem wywiadu.
Pewnego dnia, będąc prawie na dnie, Ludwig dostaje od swojego dorywczego szefa z CIA zadanie odnalezienia i eskortowania do bezpiecznego miejsca kobiety, która jakiś czas temu zadzwoniła do Ambasady Stanów Zjednoczonych w Berlinie, twierdząc, iż ma wiadomości dotyczące zamiecionego pod dywan zabójstwa trzech Amerykanów w Marrakeszu. 

Sprawa z pozoru banalna (dla przeciętnego agenta wywiadu) szybko się komplikuje. Okazuje się, iż kobieta ukrywa o wiele więcej niż mogłoby się z początku wydawać. 
Autor bardzo zręcznie w fabułę wplótł wiele aktualnych spraw z zakresu polityki, informatyki, wycieku danych etc. Najbardziej drażliwa dla CIA sprawa do złudzenia przypomina sprawę Wikileaks, a poszukiwany człowiek - Juliana Assange'a. 
Nawiązanie do spraw znanych nam z pierwszych stron gazet czy programów informacyjnych, to jeden z plusów książki.
Kolejnym atutem jest doskonale sportretowany współczesny Berlin, we wszelkich jego odsłonach. Poznajemy metropolię od najbardziej luksusowej strony, poprzez zwyczajną, aż do takiej, w której nikt z nas nigdy nie chciałby się znaleźć. Opowieść o Berlinie ubarwiają wspominki miasta z okresu NRD.
Jednak takim rodzynkiem książki jest Ludwig Licht, postać unikalna ze wszech miar. Jego historia, poczynania, przemyślenia ubarwiają lekturę.
Rozpoczynając lekturę spodziewałam się czegoś odrobinę innego, bardziej ostrego, sensacyjnego, bardziej ...thrillerowatego. Dostałam niezłą książkę społeczno-obyczajowo-szpiegowską. Choć daleka jestem od euforii, to muszę przyznać, iż czyta się dobrze, szybko, kilkakrotnie szeroko się uśmiechając.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Chciwość - Marta Guzowska

Wydawnictwo Burda Publishing Polska, Moja ocena 3/6
Podejrzewam, iż większość osób będzie zdziwiona tak niską ocena. 99% opinii w sieci jest entuzjastycznych. Ja niestety jestem jak najdalsza od peanów na temat Chciwości. Rozczarowała mnie ta książka i to bardzo.
Bardzo lubię serię z Mario Yblem. Szczególnie ostatnia część niezwykle przypadła mi do gustu, choć miałam pewne merytoryczne zastrzeżenie (dot. pochówków na Krecie). Jednak Mario ma styl, charakter, jest niebywale inteligentny, potrafi zaskoczyć, lubię go. Guzowska świetnie nakreśliła tę postać, która z każdym tomem serii staje się lepsza, bardziej dopracowana.
Być może z Simoną, główną bohaterką Chciwości, będzie podobnie. Na razie to jednak kiepska postać, przerysowana, momentami groteskowa, a od połowy książki po prostu nudna.
Sam pomysł powołania do życia archeologa-złodziejki (nie znoszę określenia archeolożka), antybohaterki i wplątania jej w kabałę związaną z kradzieżą diademu Heleny Trojańskiej, był bardzo dobry, ciekawy. Mogła z tego wyjść kapitalna, dopracowana powieść. Mogla, ale moim zdaniem nie wyszła. A szkoda, bo Guzowska świetnie pisze (patrz seria z Mario Yblem).
Przygody Simony były ciekawe, śmieszne, świeże. Pełna entuzjazmu zagłębiałam się w kolejne rozdziały. Kilkakrotnie wybuchałam śmiechem. Do czasu. Ta świeżość postaci trwała mniej więcej do połowy książki. Póżniej kolejne perypetie w jakie się wikłała sprawiały na mnie wrażenie tzw. odgrzewanych kotletów i po prostu zaczęły mnie nudzić. Było ich zbyt dużo i każda kolejna stawała się coraz mniej prawdopodobna.

W pewnym momencie uznałam, iż szkoda mojego czasu, nie warto się irytować i odłożyłam książkę na półkę. Do przeczytania zostało mi ok. 50 ostatnich stron. Na razie daruję sobie dalszą lekturę. Chciwość to moim zdaniem doskonały pomysł, ciekawa fabuła, ale zmarnowany potencjał. 
Niecierpliwie czekam na kolejny tom przygód mojego ulubionego bohatera, Mario Ybl nigdy mnie nie zawiódł. Liczę, iż nadal tak będzie.

środa, 24 sierpnia 2016

Zaginione - Magdalena Zimny-Louis

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5,5/6
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Zimny-Louis, ale z pewnością nie ostatnie.
Autorka opowiada z pozoru banalną historię młodej kobiety, którą przed laty opuściła matka, wychowywał ojciec. Córka pragnie po latach odnaleźć matkę. I na tym banał się kończy. Pisarka bowiem wspaniale wykreowała tło akcji. Wszystkie tropy matki, którymi musi podążyć po latach córka, prowadzą do Armenii.
Armenia, kraj położony niby niezbyt daleko od Polski, a mimo to prawie w ogóle nam nieznany. Dzięki Zaginionym możemy poznać lepiej kraj, kulturę ormiańską, kuchnię, obyczaje. Pisarka niezwykle zręcznie wplata te informacje w fabułę książki, często czyni je głównymi bohaterkami, a nie tylko tłem dla opowiedzenia historii. Od samego początku rzuca się w oczy, iż pisarka musiała zadać sobie bardzo dużo trudu, żeby zebrać tak bogaty materiał o Armenii. Gorące brawa za takie podejście merytoryczne. Dzięki temu Zaginione, to nie tylko porywająca powieść obyczajowo-psychologiczna, ale także doskonała książka obyczajowo-historyczno-kulturowa, a Erywań, góra Ararat i Dilidżan (oraz wiele innych miejsc) nie są już dla nas, przeciętnych czytelników obco brzmiącymi nazwami, miejscami.

Dodatkowym atutem są opisy Rzeszowa sprzed kilku dekad.
Napisałam, że Zaginione to historia córki, która podąża śladami matki. Owszem. Ale nie tylko ta 31-letnia kobieta jest bohaterką. Pisarka w całą opowieść doskonale wplotła także losy 63-letniej ciotki bohaterki oraz jej ojca, znanego na Podkarpaciu polityka. Ich wzajemne animozje, tajemnice z przeszłości, wpływ wydarzeń sprzed kilku dekad na teraźniejszość, wszystko to zostało doskonale zaprezentowane.
Fabuła porywa już od pierwszego rozdziału i (tu ogromny plus dla autorki) jest niezwykle ciekawie prowadzona do końca książki. Brak urwanych wątków, brak bzdurnych pomysłów (jak to u niektórych pisarzy bywa).
Całość jest mocno emocjonalna, poruszająca, momentami poważna, ale Zimny-Louis udało się w całość wpleść całkiem sporo elementów humorystycznych, sarkastycznych, ironicznych. Sprawia to, iż mimo poważnej tematyki, trudnego życia w Armenii, całość czyta się z uśmiechem na ustach. Może nie jest on taki od ucha do ucha, ale pojawia się często i osładza gorycz armeńskiej historii.
 

Gorąco zachęcam do lektury. Wspaniała opowieść, porywająca książka, a rozwiązanie zagadki do końca pozostaje tajemnicą.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Różne takie...



Po 1: uwielbiam Włochy - kuchnię, muzykę, zabytki, literaturę. Staram się czytać, wszystko, co napiszą włoscy autorzy, wszystko co dot. Włoch, a także książki, których fabuła rozgrywa się w słonecznej Italii.
Założyłam bloga Włoszczyzna, czyli Włochy w literaturze... (klik)

Chciałabym na nim zamieszczać recenzje książek traktujących o tym kraju lub napisanych przez Włochów.
Jeżeli ktoś chce do tego blogu dołączyć piszcie na email anetapzn@gazeta.pl dodam was do blogowej listy i będziecie mogli tworzyć blog/wyzwanie ze mną. W emailu podawajcie proszę swój email, inaczej nie mogę was dopisać.

Po 2: reaktywuję zapomniane trochę wyzwanie dot. literatury skandynawskiej. Ma ono także postać bloga tworzonego przez wszystkich chętnych.
Czytamy literaturę skandynawską... (klik) 

Po 3: za moment uzupełnię linki recenzji dot. wyzwania Czytamy książki historyczne (klik)

Jeżeli ktoś chce dołączyć do któregokolwiek z blogów/wyzwań, zapraszam. Nie ma żadnych określonych reguł poza tematycznymi. Sami tworzymy zarówno historyczne wyzwanie, jak i w/w dwa blogi.


Jeżeli chodzi o konkurs - kto doda najwięcej komentarzy na blogu w danym miesiącu...nie pokażę w sierpniu książek, k spośród których będzie można wybrać nagrody. Robię to celowo. Zirytowała mnie (ale i zasmuciła, gdy spojrzy się z drugiej storny) wczoraj jedna osoba, która napisała do mnie emaila z pytaniem o książki, jakie są do wygrania w tym miesiącu. Napisałam, że to niespodzianka. Dostałam odpowiedź, że łaski nie robię i ona rezygnuje...po czym okazało się, iż mam 1 osobę mniej w obserwujących. Żenujące, żałosne, smutne.
Książki- nagrody zaprezentuję dopiero 01 września, gdy ogłoszę zwycięzcę. Napiszę tylko tyle, iż będzie możliwość wygrania 3 książek i jest to ostatni miesiąc konkursu.
To wszystko, miłego dnia.



poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Galicyanie - Stanisław Aleksander Nowak

Wydawnictwo WAB
Zapewne rzuca się w oczy fakt, iż nie daję książce żadnej oceny. 

Z ewentualnym ocenieniem, takim jednoznacznym Galicyan, mam problem, spory problem.
Książka jest bez wątpienia imponująca i to zarówno pod względem objętości (920 stron), jak i materiału w niej zawartego oraz pracy, jaką autor włożył w swoje debiutanckie dzieło.
Nie dziwię się, iż autor prace nad książką prowadził przez ponad 8 lat. Samo przebrnięcie przez bibliografię, materiały źródłowe, które liczą ponad UWAGA 1000 (słownie - jeden tysiąc) pozycji, musiało zabrać mnóstwo czasu.
Znalazło to wspaniałe odzwierciedlenie w treści książki.
Akcja rozgrywa się na przestrzeni 103 lat, pomiędzy rokiem 1812, a rokiem 1915. Treścią książki są dzieje Jana Hyndryka Kończyświata, zwanego Hynkiem oraz jego rodziny, a przy okazji także jego rodziny i znajomych.
A działo się w hynkowym świecie, oj działo. Wszak okres 103 w/w lat przypada na ważne historycznie wydarzenia, które autor niezwykle umiejętnie (ogromny za to plus) wplata w fabułę. Co istotne, Nowak nie epatuje przy tym historią w najmniejszym nawet stopniu. Bardzo podobało mi się takie wypośrodkowanie faktów historycznych i przeżyć bohaterów.
Kolejnym atutem są doskonałe opisy życia w podkarpackiej wsi w XIX i na początku XX wieku. O zwyczajach, dniu codziennym czytałam z zaciekawieniem kilkakrotnie szeroko otwierając ze zdziwienia oczy, gdy czytałam o gusłach, bzdurnych (dla nas, żyjących w XXI wieku) wierzeniach, obyczajach. Niewątpliwie autor zadał sobie wiele trudu, żeby tak dobrze przygotować się merytorycznie.
Minusem dla mnie był język. Mnóstwo w nim archaizmów, stylizacji na język galicyjski z XIX wieku, składnia zdań zupełnie dla mnie obca. Nie ukrywam, zdecydowanie utrudniało mi to lekturę. Rozumiem, iż autor chciał dodać kolorytu, oddać rzetelniej atmosferę tamtych dni, dodać realizmu przeżyciom Hynka i jego następców. Doceniam także, ile pisarz musiał zadać sobie trudu tworząc książkę w takim języku. Jednak dla mnie język Galicyan to zdecydowany minus. Książka licząca ponad 900 stron napisana w taki sposób to swoista droga przez mękę. Nie ukrywam, iż epopeję (bo inaczej książki nazwać chyba nie można) czytałam w kilku etapach - po kilkadziesiąt stron robiąc kilkudniowe przerwy. Inaczej nie dałabym rady. A szkoda by było tak doskonałej książki.
Stąd moje rozterki jeżeli chodzi o ocenę Galicyan. Za książkę, treść, przygotowanie merytoryczne autora daję 6/6. Niestety za język zdecydowanie niższą ocenę.

Gorąco zachęcam do lektury, warto. 

Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)

http://platon24.pl/ksiazki/galicyanie-100458/




 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Lustro Zachodu. Nazizm i cywilizacja zachodnia - Jean-Louis Vullierme

Wydawnictwo WAB, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Lustro Zachodu...to trudna książka. Rozpoczynając lekturę byłem przekonany, iż jest to pozycja historyczna. Szybko okazało się, iż jest to traktat filozoficzno- historyczno-poznawczy.
Jean-Louis Vullierme podjął się niebanalnego zadania. Stworzył pozycję, która jest czymś więcej niż tylko (albo aż, zależy jak na to spojrzeć) książką traktującą o nazizmie.
Dzieląc książkę na dwie wyraźne części, przedstawił nam zarówno ideologię nazizmu, zagłady oraz jej źródła, jak i zaprezentował metody, które jego zdaniem mogą zmniejszyć nadal aktualne zagrożenie powtórzenia się zjawiska nazizmu.
Vullierme jest przeciwny wysnuwanym przez wielu teoriom, iż naziści nie wiedzieli, co robią, że byli tylko narzędziami historii. Twierdzi on wręcz, iż było odwrotnie. Jego zdaniem ludzie zawsze postępują wyłącznie w myśl swoich wyobrażeń i chęci oraz wzorca świata, jaki sobie wyimaginowali. Tylko to zdaniem badacza, mówi im, co i jak maja robić, to kieruje ich poczynaniami.
Autor stawia wiele tez szeroko je uzasadniając. Dotyczą one nie tylko samego nazizmu, ale także psychiki ludzi w konkretnych sytuacjach, filozofii, bytu etc.
Lustro Zachodu... to trudna książka. Jej trudność polega nie tylko na podjętym temacie, ale także na tym, w jaki sposób Vullierme przenosi kwestię nazizmu z jednej płaszczyzny na drugą, sposobie w jaki ukazuje konkretne kwestie.
Problem mogą także sprawiać słownictwo i terminologia, jakich używa francuski pisarz.
Mimo tego warto po tę pozycję sięgnąć. Ukazuje ona zjawisko nazizmu z innej perspektywy. Pozwala także przenieść spojrzenie na to co obecnie dzieje się na świecie, na buzujący nie tylko w Europie kocioł pseudo nacjonalizmu, postępującą radykalizację, coraz groźniejsze hasła.


Najbardziej boli fakt, iż Vullierme ma rację. Nazizm nigdy nie przestał być groźny, a ci którzy szerzą nienawiść w sieci, tv, prasie, na wiecach w 2016 roku, niczym się praktycznie nie różnią od tych, którzy klaskali Hitlerowi w latach 30. XX wieku.
Minus daję za umieszczenie przypisów na końcu książki.Polecam.


 Książka w doskonałej cenie do kupienia w  Księgarni Internetowej Platon24 (klik) 
http://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=LUSTRO%20ZACHODU%20NAZIZM%20I%20CYWILIZACJA